
Imię i nazwisko: |
Paweł Wójcik |
Urodzony: |
w Warszawie w 1964r |
Zamieszkały: |
większość czasu w samolotach i
hotelach, ale mój dom jest w Warszawie |
Wykształcenie: |
wyższe ekonomiczne, ostatnio skończyłem
studia podyplomowe MBA w PWSBIA |
Zatrudniony / stanowisko: |
|
Dzieci: |
|
Zwierzęta: |
pies
(sztuk: 1) i koty (sztuk: 3) |
Zainteresowania: |
komunikacja, biznes międzykulturowy,
ekonomia instytucjonalna, sieci neuronowe, sztuka (kocham secesyję),
elektronika, wino |
Charakter: |
pomieszanie choleryka z sangwinikiem
(na podstawie licznych testów) |
Światopogląd: |
liberał, agnostyk |
Nie lubi: |
chamstwa (głupotę toleruję), kawy
ze szklanki, monopoli, brudnych paznokci, brukselki (dokładnie w
takiej kolejności) |
Nałogi: |
moja żona (palenie właśnie rzuciłem) |
Maksyma życiowa: |
życie jest zbyt krótkie, aby było
małe |

Ten samolot tracił kompresję przez dziurę w drzwiach awaryjnych.
Z "powodów technicznych" musieliśmy lecieć na małej wysokości.
Myślałem, że to moje ostatnie zdjęcie. (Aeroflot, gdzieś na dalekiej
północy Rosji) |

W Hanoi (Wietnam) w hotelu zamówiłem taxówkę i przyjechala taka...
Hotel był 5-cio gwiazdkowy. W recepcji przeproszono mnie i wytłumaczono,
że zamówiłem "taxi" a nie "limusine". |

W Tajlandii taksówki były bardziej "cywilizowane". W środku
miały taxometry elektroniczne z wyświetlaczem LCD. |

W Moskwie w ciągu jednej nocy śnieg zasypał mój samochód (druga górka
z prawej strony) |
| |
|

Tabliczka w windzie (Deli, Indie) z napisem: "pasażerowie używają
tej windy na swoją własną odpowiedzialność" |

Gdzieś nad Uralem (Rosja). W samolocie brakowało 22-go rzędu. Oczywiście
na bilecie, który mi sprzedano miałem wydrukowane 22 B. |

W Nowosybirsku (Rosja) napis na tablicy ogłoszeń Instytutu Chemii:
"Przewodniczących związków zawodowych prosi się o składanie zamówień
na dostawę ziemniaków w komunalnej komisji do 15-tego marca."
|
.
W Taszkencie (Uzbekistan) ludzie mają wspaniałą wyobraźnię przestrzenną... |
© 1998 - 2005 Pawel Wojcik. All rights reserved. |